poniedziałek, 19 stycznia 2015

Weekend czyli Wochenende !

Hejka !
Weekend niestety już za nami. Mój był bardzo ciekawy i męczący.
Sobotnie południe spędziłam spokojnie w domu. Trochę pomogłam bratu z zadaniami, trochę po leniuchowałam i takie tam ....za to na wieczór byłam umówiona z moją świetną grupą Zumbową  ( zumba - rodzaj tańca ) do restauracji. Po spotkaniu zaplanowane było  nocowanie u psiapsiółki, więc o godz. 17 zaczęłam się pakować i powoli szykować . Najdłużej zajął mi chyba makijaż . Na codzień używam tylko masakry i pudru a na jakieś wyjątkowe okazje zawsze ktoś mnie maluje, jednak tym razem byłam zdana sama na siebie i uważam, że dosyć dobrze zrealizowałam postawiony sobie cel . Tak naprawdę mój makijaż nie składał się z niczego wyjątkowego po prostu zrobiłam eyelinerem kreski i nałożyłam trochę złotego cieniu, jednak to co dla większości z was jest bardzo proste , mnie kosztowało wiele czasu i nerwów. No ale nic - trening czyni mistrza !!
Tata zawiózł mnie do o 19:30 do przyjaciółki. Spokojnie odstawiłam swoje rzeczy. W czasie w którym ona się szykowała jej rodzice  poczęstowali mnie piwem bez alkoholowym. W sumie nic takiego gdyby nie to, że jej mama , nazywana prze zemnie  ciocią wysłała mojej mamie zdjęcie na którym trzymamy szklanki z piwem . Mama się nieźle przeraziła ale na szczęście zaraz wysłałyśmy jej zdjęcie butelki gdzie było grubo napisane BEZALKOHOLOWE. 
O godzinie 20:20 poszłyśmy z Adą i "Ciocią" na autobus i pojechałyśmy do restauracji. Była to restauracja kubańska i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie jadłam nic kubańskiego i nie wiedziałam czego się spodziewać. W Lokalu była masa ludzi. Panował półmrok i hałas jednak mimo to było bardzo przyjemnie.  Ściany i sufity były popisane. Każdy kto miał coś do pisania mógł się podpisać. "Ciocia" wytłumaczyła mi , że ma to oddawać urok Kuby gdyż tam wiele budynków jest właśnie popisanych. Na początku bardzo się zdziwiłam jak to zaczynam jednak z czasem ten pomysł coraz bardziej mi się podobał. 



Co do jedzenie to zamówiłam Burito z ryżem i mięsem mielonym. Było trochę ostre ale jadalne. Ogolnie smakowało mi ale nie wystarczająco dobrze by zamówić to pora raz kolejny. Wypiłam jeszcze dwa bezalkoholowe Mosquito,  które znałam już wcześniej. Uwielbiam ten napój . Za każdym razem gdy widzę go gdzieś na karcie odrazy zamawiam.

 
Podczas wczorajszej kolacji posmakowałam jeszcze kukurydzy w cieście która też nie zrobiła na mnie wrażenia i maniok.  Jest to korzeń zbliżony smakiem do ziemniaka. Bardzo mi smakował . Na stole znajdowały się jeszcze: obowiązkowo nachos i suszone śliwki zawijane w bekon i podsmażane. Ja nie odważyłam się posmakować jednak inni bardzo chwalili. W restauracji widziałam jeszcze kubańskich muzyków grających ich muzykę oraz płonące drinki. Najbardziej jednak zapamiętałam masażystów. Tak dokładnie, masażystów. Proponowali oni 10 minutowy profesjonalny masaż przy stole w trakcie którego mogło się normalnie jeść lub rozmawiać. A płaciło się tyle ile się chciało. Osobiście nie skorzystałam z okazji jednak pomysł mi się podobał.
 Restauracja była bardzo tania . Dania nie kosztowały więcej niż 8€ a wszystkie drinki i koktajle po 4.50€. Macie linka w razie byście byli w Berlinie i mieli ochotę zajrzeć :) http://www.varaderobar.de 

Po kolacji reszta poszła na dyskotekę jednak z racji, że Ada i ja jeszcze nie wejdziemy bawiłyśmy się po swojemu . Wpadłyśmy na pomysł iść na siłownię w środku nocy. I tak też zrobiłyśmy. Byłyśmy tam od godziny 12 w nocy aż  prawie do 3 . Poćwiczyłyśmy i powygłupiałyśmy się . Tyle, że ku naszemu zdziwieniu nie byłyśmy jedyne które miały pomysł aby iść w weekend  w środku nocy na fitness .



 Na szczęście Ada mieszka zaraz na przeciwko, tak że szybko byłyśmy w domu ale spać poszłyśmy dopiero o 4 .


W ciągu dnia Ada wyciągnęła mnie na basen.  Nawet nie  wiecie jaka ja padnięta byłam po tym fitnessie i zaledwie 4 godzinach snu a jeszcze na basen się wybrałyśmy. Z racji, że jechałyśmy trochę po mieście porobiłam parę zdjęć jednak musicie wybaczyć mi jakość ale były robione na szybko i telefonem. Następnym razem wezmę aparat, obiecuję.
Po basenie zjadłam u Ady pierwszy raz w życiu Sushi a na dodatek pałeczkami.  Z racji, że nie jem ryby jej rodzice zrobili dla mnie z kurczakiem i samymi warzywami. Smakowało mi jednak muszę się przyzwyczaić jeszcze do smaku alg.
 
 
 
No i w sumie to na tyle krótko przed 17 wylądowałam w domu gdzie już odpoczywałam, grałam z rodzinką w państwa miasta i szykowałam się do szkoły a teraz  leżę ju w łóżku .
Gratuluję jeśli dotarłeś do końca . :)
Zapomniałam dodać, że Ada i ciocia też są polkami. Ogólnie większość mojego towarzystwa to Polacy ale o tym się jeszcze przekonacie. Mam nadzieje ze post się podobał .
Tschüss!
  
 
Zejście do U Bahnu ( metra ) Wittenbergplatz , zdjęcie robione w biegu
"Pchli targ" pryz ratuszu na dzielnicy Schoneberg
Znak wskazujący nazwę ulicy
Siedziba partii CDU
Sławny "Aniolek" Siegessäule

1 komentarz: